Pisaliśmy już wcześniej o tym, że w naszym środowisku nie ma miejsca na półświadomy seks. I będziemy to powtarzać, bo temat nie zniknie tylko dlatego, że ktoś odwróci wzrok. Pigółka gwałtu to określenie, które brzmi ciężko, ale jeszcze cięższe jest doświadczenie tego na własnej skórze albo widok znajomej osoby, która nagle gaśnie, zachowuje się dziwnie, a my zaczynamy podejrzewać, że ktoś dolał jej czegoś do drinka. Wtedy nie ma czasu na wątpliwości, trzeba działać.
Kiedy idziemy na imprezę, szczególnie do klubów czy na wydarzenia, gdzie jest dużo alkoholu, muzyki i emocji, łatwo zapomnieć, że obok zabawy istnieje też ryzyko. Jasne, nikt nie jedzie z myślą, że coś złego się wydarzy. Ale rozsądne przygotowanie wcale nie psuje nastroju - wręcz przeciwnie, daje poczucie kontroli. Zanim wejdziesz na salę, sprawdź, gdzie są punkty medyczne, czy na terenie klubu jest ochrona i jak można się z nią skontaktować. Zwróć uwagę na najbliższe wyjście, miej zapisany numer alarmowy. To brzmi banalnie, dopóki nie nadejdzie moment, że naprawdę musisz działać.
Bezpieczeństwo to także uważność wobec ludzi, z którymi jesteś. Przecież swoich znajomych znasz najlepiej. Widzisz, kiedy ktoś przesadza z alkoholem, ale odróżniasz zwykłe „upicie się” od zachowania, które nagle nie pasuje do sytuacji. Gdy ktoś zaczyna mieć niewyraźną mowę po jednym drinku albo traci równowagę, mimo że wcześniej pił więcej i nic się nie działo - to sygnał. Nie ignoruj go. To moment, w którym trzeba wziąć odpowiedzialność i zareagować.
Reagowanie nie oznacza zawsze stawania na barykadzie i robienia sceny. Czasem wystarczy zabrać koleżankę do łazienki, odciągnąć kumpla na bok, upewnić się, że ktoś obcy nie ma nad nim kontroli. Ale jeśli masz choć cień podejrzenia, że to nie kwestia alkoholu tylko ingerencji z zewnątrz - nie wahaj się wezwać pomocy. Dzwoń na 112. Możesz też anonimowo i bezpłatnie zadzwonić na 720 720 020 - to numer, który warto zapamiętać albo zapisać w telefonie. W takich chwilach pamięć potrafi zawieść.
I jeszcze jedna ważna sprawa - policja. Nie odkładaj jej na „później”. Wiele osób ma w sobie opór przed zgłoszeniem, bo boi się oceny, wstydu, plotek. Ale zgłoszenie sprawy to nie donos, tylko ratowanie siebie lub kogoś innego. W praktyce to właśnie szybka reakcja daje największe szanse na ustalenie, co się wydarzyło i na złapanie sprawcy.
Chcę też powiedzieć coś, co rzadko wybrzmiewa: w sytuacjach kryzysowych warto ufać intuicji. Nie chodzi o paranoję, ale jeśli coś cię niepokoi, jeśli czujesz, że „coś jest nie tak” - prawdopodobnie masz rację. To nie musisz być dowód w postaci zdjęcia czy nagrania. Czasem zwykłe obserwowanie i reagowanie na sygnały to już bardzo dużo.
Ten artykuł powstał m.in. po przeczytaniu materiału na sexedpl. Nie wstydzimy się inspirować innymi, bo wstydem jest udawanie, że temat nie istnieje, albo - co gorsza - kopiowanie czyjejś pracy i przypisywanie sobie cudzych treści. Największym dziadostwem jest plagiatowanie i brak odwagi do przyznania się, że ktoś inny zrobił coś wartościowego, a my chcemy to podać dalej. Pozdrawiamy przy tej okazji Panią L., która namiętnie plagiatuje nasze artykuły.
Dodam coś jeszcze od siebie. W naszym środowisku często powtarza się słowo „zaufanie”. I rzeczywiście, bez niego nie ma sensu spotykać się, bawić, dzielić intymnością. Ale zaufanie nie oznacza ślepoty. Można komuś ufać, a jednocześnie trzymać się zasad bezpieczeństwa. To nie wyklucza się wzajemnie. Właśnie dlatego trzeba o tym pisać, rozmawiać i przypominać. Bo jeśli temat zniknie z rozmów, to nie dlatego, że problem zniknął, tylko dlatego, że wygodniej jest udawać, że go nie ma.
Świadomość tego, jak działa pogwółka gwałtu, może naprawdę uratować komuś zdrowie i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego, kiedy następnym razem wybierzesz się na imprezę, baw się, tańcz, śmiej, flirtuj - ale miej z tyłu głowy, że odpowiedzialność nie zabiera radości, tylko ją chroni.
Zaloguj się, aby zobaczyć komentarze społeczności i dołączyć do dyskusji.
ZALOGUJ SIĘ
