Swingowanie budzi emocje. Dla jednych to naturalne przedłużenie zaufania w związku, dla innych – absolutne złamanie świętej zasady wierności.
I jedno pytanie wraca tu jak bumerang:
Czy swingowanie to zdrada?
Postaram się dziś odpowiedzieć na to pytanie uczciwie – bez moralizowania, bez udawania, że temat jest czarno-biały. Bo nie jest.
Czym właściwie jest zdrada?
Dla wielu z nas zdrada oznacza potajemne przekroczenie granic ustalonych w związku.
Może to być seks z kimś innym.
Może to być emocjonalne zaangażowanie poza relacją.
Może to być ukrywanie, kłamstwa, podwójne życie.
Kluczowe są tutaj dwa słowa: "potajemnie" i "wbrew umowie".
Zdrada to nie tylko fizyczny akt. To złamanie zaufania.
A teraz zastanówmy się: czym jest swingowanie?
W świecie swingingowym wszystko dzieje się za obopólną zgodą.
Partnerzy wiedzą, co się dzieje.
Są ustalone granice i zasady.
Jest dialog, jest świadoma decyzja, jest szczerość.
Nie ma tajemnicy.
Nie ma ukrywania.
Nie ma złamania wzajemnej umowy.
Zatem technicznie rzecz biorąc, w kontekście związku opartego na zgodzie i komunikacji, swingowanie nie jest zdradą.
Dlaczego jednak dla wielu osób swingowanie "czuje się" jak zdrada?
Bo nasza kultura od dziecka karmi nas obrazem miłości monogamicznej jako jedynej właściwej.
Bo utożsamiamy wierność wyłącznie z "seksualnym wyłącznym dostępem" do ciała drugiej osoby.
Bo uczono nas, że seks = głębokie emocje = wyłączność.
I tu dochodzimy do sedna:
Swingowanie wymaga zmiany definicji wierności.
Wierność nie oznacza tu "nie dotknę kogoś innego".
Wierność oznacza:
Będę szczery/a.
Będę szanował/a nasze wspólne zasady.
Będę pielęgnował/a naszą więź ponad wszystko.
Nie złamię naszej umowy.
Kiedy swingowanie może stać się zdradą?
1. Gdy łamiesz ustalone zasady.
Jeśli umawiacie się na konkretny układ (np. tylko wspólne spotkania), a jedna strona potajemnie spotyka się na własną rękę – to jest zdrada.
2. Gdy ukrywasz prawdziwe emocje.
Jeśli pojawia się uczucie do osoby trzeciej i ukrywasz to przed partnerem – to jest zdrada emocjonalna.
3. Gdy traktujesz swing jako pretekst do podwójnego życia.
Jeśli swingowanie staje się "parawanem" do zdrad, na które druga strona się nie zgadza – to jest klasyczna zdrada.
4. Gdy zatracasz szacunek do swojego partnera/partnerki.
Bo wierność w relacji swingerskiej nadal opiera się na wzajemnym szacunku i lojalności – tylko z innymi regułami.
Prawdziwe pytanie nie brzmi: "czy swing to zdrada?"
Prawdziwe pytanie brzmi:
Czy potrafimy budować związek na świadomej, dojrzałej zgodzie i komunikacji?
Bo dla jednych ludzi zdradą będzie nawet "flirtujący" uśmiech do obcej osoby.
A dla innych – seks z innymi, o ile jest zgodny z ustalonymi zasadami, nie jest zagrożeniem dla miłości i więzi.
Na koniec – kilka refleksji dla tych, którzy są lub chcą być w świecie swingingowym:
Rozmawiajcie szczerze. Nawet jeśli to niewygodne. Zwłaszcza wtedy.
Ustalcie jasne granice. I nie przekraczajcie ich bez rozmowy.
Szanujcie siebie nawzajem. Bo to jest fundament każdej relacji – monogamicznej czy otwartej.
Bądźcie czujni na emocje. Swingowanie może otwierać niespodziewane uczucia. Lepiej mówić o nich od razu.
Pamiętajcie, co jest dla Was najważniejsze. Swing nie ma prawa niszczyć Waszej bliskości. Ma ją ewentualnie ubogacać – jeśli oboje tego naprawdę chcecie.
Podsumowując:
Swingowanie samo w sobie nie jest zdradą.
Zdradą jest złamanie zaufania.
A to, czy ktoś czuje się zdradzony, nie zależy tylko od aktu seksualnego – zależy od szczerości, szacunku i wierności zasadom, które razem stworzyliście.
Prawdziwa zdrada to kłamstwo.
Prawdziwa wierność to prawda.
Czy swingowanie to zdrada? O szczerości, granicach i definicji wierności
❤️ 22 polubień
Zaloguj się, aby polubić.
Zaloguj się, aby zobaczyć komentarze społeczności i dołączyć do dyskusji.
ZALOGUJ SIĘ
