Ten tekst zrodził się z potrzeby powiedzenia czegoś głośno, czego wiele osób z naszej społeczności czuje, ale nie zawsze potrafi ubrać w słowa. Inspiracją był ostatni szczery wpis jednego z członków naszej grupy – o tym, jak trudno jest przyznać się do biseksualności. Jak często nosimy w sobie pragnienia, których się wstydzimy. Jak społeczeństwo uczy nas, że nie wszystko, co nas podnieca i ciekawi, jest „normalne”.
Zacznijmy od najprostszego pytania: dlaczego niektórzy wstydzą się swojej biseksualności?

Bo od dzieciństwa uczono nas, że mamy być „albo-albo”. Albo jesteś hetero, albo jesteś gejem/lesbijką. A jeśli jesteś „pomiędzy”? Jeśli czujesz pociąg do różnych płci – w różnym natężeniu, w różnym czasie, w różnych kontekstach? Wtedy zaczyna się problem. Pojawia się lęk, niepewność, pytania: „Czy jestem normalna_y?”, „Czy inni to zaakceptują?”, „Czy to nie tylko jakaś faza?”.

W środowisku swingerskim powinno być łatwiej – tu przecież uczymy się otwartości, tolerancji, eksploracji. A mimo to biseksualność – szczególnie biseksualność mężczyzn – nadal budzi emocje, które nie zawsze są pozytywne.
Dlaczego biseksualne kobiety są bardziej „akceptowane” niż biseksualni mężczyźni?

To pytanie wraca jak bumerang. Prawda jest taka, że społeczeństwo zseksualizowało kobiecą biseksualność. Kobieta, która całuje się z inną kobietą – to dla wielu wciąż erotyczna fantazja. Często nie widzimy w tym prawdziwej orientacji, tylko „dodatek” do seksu z mężczyzną. Nierzadko słyszymy: „Każda kobieta ma w sobie coś biseksualnego” – i choć może to brzmieć jak pochwała, w rzeczywistości to odebranie powagi i tożsamości kobietom, które naprawdę tak czują.

Tymczasem biseksualność mężczyzn nadal bywa traktowana jak tabu. Dla wielu ludzi to coś „podejrzanego”, „niemęskiego”, „dziwnego”. Mężczyzna, który przyznaje się do pociągu do innych mężczyzn, często ryzykuje etykietkę „geja w ukryciu”, nawet jeśli sam jasno mówi o swojej biseksualności. W grupach swingerskich zdarza się, że pary akceptują kobiece interakcje, ale z góry odrzucają jakiekolwiek zbliżenia męsko-męskie.

Często nie wynika to z niechęci, ale z lęku – bo nie nauczyliśmy się jeszcze rozmawiać o tej stronie seksualności.

To wszystko sprawia, że ludzie się boją. Chowają swoje pragnienia. Milczą. Wstydzą się.

Ale czy nie po to jesteśmy tutaj – w tej społeczności, w tej przestrzeni – żeby przestać się wstydzić? Żeby mówić głośno o tym, co nas kręci, ciekawi, porusza?

Biseksualność to nie moda, to nie faza. To prawdziwa część tożsamości wielu osób – kobiet i mężczyzn. I każda z tych osób zasługuje na to, by czuć się bezpiecznie, by być widzianą i akceptowaną.

Dlatego piszemy ten post. Żeby powiedzieć Wam jedno: jeśli jesteś biseksualna – jesteś wspaniała. Jeśli jesteś biseksualny – jesteś wspaniały. Jeśli dopiero to odkrywasz, jeśli boisz się to nazwać – jesteś w dobrym miejscu.

Jesteśmy tu po to, by wspierać, nie oceniać. Po to, by pomagać sobie nawzajem odkrywać siebie – bez strachu, bez wstydu, bez potrzeby tłumaczenia się. Bo każdy z nas zasługuje na autentyczność. Na przyjemność. Na wolność.