Swingowanie i cisza. O czym prawie nikt nie mówi?
Ponad dwa lata temu opublikowaliśmy krótki wpis zatytułowany „O ciszy między krzykami przyjemności”. Było w nim zaledwie kilka akapitów. Mimo to wywołał dziesiątki rozmów i setki komentarzy. Do dziś wiele osób wraca do tamtych słów.
Niektórzy cytują je przy okazji dyskusji. Inni piszą, że właśnie ten tekst sprawił, iż spojrzeli na swingowanie z zupełnie innej strony.
Dzisiaj postanowiliśmy do niego wrócić.
Nie po to, żeby go poprawiać. Nie po to, żeby udowodnić, że wtedy czegoś nie rozumieliśmy. Wracamy do niego dlatego, że od tamtej pory wydarzyło się naprawdę wiele. Przeżyliśmy kolejne spotkania. Poznaliśmy ludzi, którzy zostali z nami na lata. Rozmawialiśmy z parami stawiającymi pierwsze kroki i z osobami, które są częścią społeczności swingerskiej od kilkunastu lat. Przede wszystkim jednak stworzyliśmy i każdego dnia rozwijamy Świat Swingu, największy dedykowany portal swingerski w Polsce.
To doświadczenie zmienia sposób patrzenia na wiele spraw.
Każdego dnia czytamy wiadomości od osób, które dopiero odkrywają świat swingu. Odpowiadamy na pytania o zazdrość, granice, zaufanie i pierwszą wizytę w klubie swingerskim. Poznajemy historie zakończone pięknymi przyjaźniami.
Trafiają do nas również opowieści o rozczarowaniach, nieporozumieniach i błędach, których można było uniknąć.
Po kilku latach trudno patrzeć na swingowanie wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń.
Zaczyna się dostrzegać coś znacznie ważniejszego.
To, co dzieje się pomiędzy spotkaniami.
Cisza, której nie widać na zdjęciach.
Jeżeli obserwujesz media społecznościowe związane ze swingiem, możesz odnieść wrażenie, że wszystko kręci się wokół imprez, klubów swingerskich, wyjazdów i nowych znajomości. Widzisz uśmiechy. Kolorowe światła. Eleganckie stylizacje. Relacje z weekendów pełnych emocji.
To jednak tylko niewielki fragment całej historii.
Znacznie ciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy wracasz do domu.
Zdejmujesz elegancki strój. Robisz herbatę. Siadacie razem na kanapie. W mieszkaniu robi się cicho.
I właśnie wtedy zaczynają pojawiać się pytania.
Nie zawsze są łatwe.
Czy naprawdę dobrze się z tym czuję?
Czy to było zgodne z naszymi granicami?
Czy czegoś się o sobie dowiedziałem?
Czy chcę iść tą drogą dalej?
To są rozmowy, których nie widać na fotografiach.
Nie usłyszysz ich również na parkiecie.
A przecież to właśnie one bardzo często decydują o tym, jak będzie wyglądała dalsza przygoda ze swingowaniem.
Najważniejsze rozmowy odbywają się po wszystkim.
Na początku naszej drogi wydawało nam się, że największym wyzwaniem jest pierwszy krok.
Pierwsza rejestracja na portalu swingerskim.
Pierwsza rozmowa.
Pierwsza wiadomość.
Pierwsza wizyta w klubie swingerskim.
Dzisiaj powiedzielibyśmy coś zupełnie innego.
Największym wyzwaniem nie jest wejście do tego świata.
Największym wyzwaniem jest umiejętność spokojnego usiądnięcia obok siebie po wszystkim i szczera rozmowa. Bez oceniania. Bez udawania. Bez odpowiadania tak, jak druga osoba chciałaby usłyszeć.
To właśnie wtedy buduje się zaufanie.
Albo powoli zaczyna ono pękać.
Przez ostatnie lata przeczytaliśmy tysiące wiadomości od użytkowników naszego portalu. I można zauważyć pewną zależność.
Pary, które rozmawiają nawet o drobnych wątpliwościach, zwykle dużo spokojniej przechodzą kolejne etapy swojej drogi.
Natomiast tam, gdzie pojawia się przemilczenie, bardzo szybko zaczynają narastać domysły.
A domysły rzadko prowadzą do czegoś dobrego.
To jedna z rzeczy, których dwa lata temu jeszcze nie potrafiliśmy nazwać.
Dzisiaj widzimy ją bardzo wyraźnie.
Z czasem przestajesz liczyć spotkania.
Na początku wiele osób skupia się na wydarzeniach. Pierwsza wiadomość.
Pierwsza para poznana na portalu. Pierwszy klub swingerski. Pierwszy wyjazd.
Wszystko jest nowe. Intensywne. Trudno przestać o tym myśleć.
To całkowicie naturalne.
Nowość zawsze przyciąga uwagę. Zwłaszcza gdy przez lata wokół swingu narosło tyle mitów i wyobrażeń.
Z czasem jednak coś się zmienia.
Nie dzieje się to po jednym weekendzie ani po kilku spotkaniach. Nie ma też momentu, w którym nagle stwierdzasz, że właśnie wszedłeś na kolejny etap. To przychodzi powoli.
Coraz rzadziej pamiętasz daty.
Coraz częściej pamiętasz rozmowy.
Pamiętasz parę, z którą przesiedzieliście pół nocy na tarasie klubu, rozmawiając o życiu, dzieciach, pracy i podróżach. Pamiętasz ludzi, z którymi śmialiście się do rana, choć właściwie nic spektakularnego się nie wydarzyło.
Pamiętasz atmosferę.
I właśnie wtedy zaczynasz rozumieć, że świat swingu nigdy nie opierał się wyłącznie na spotkaniach.
To ludzie są jego największą wartością.
Najciekawsze historie rzadko dotyczą bliskości.
To może zaskakiwać osoby stojące dopiero u progu tej drogi.
Przez lata prowadzenia Świata Swingu przeczytaliśmy tysiące wiadomości. Codziennie rozmawiamy z użytkownikami portalu. Spotykamy ich później w klubach, na wydarzeniach i zlotach.
I wiesz, co zapamiętujemy najczęściej?
Nie opowieści o samych spotkaniach.
Znacznie częściej wracają historie o tym, jak ktoś odzyskał pewność siebie po wielu latach. Jak para, która miała problem z rozmową we własnym domu, nauczyła się otwarcie mówić o swoich potrzebach. Jak dwie pary poznały się przypadkiem i dziś wspólnie wyjeżdżają na wakacje, choć początkowo nic tego nie zapowiadało.
Takich historii jest naprawdę wiele.
Nie trafiają na pierwsze strony mediów społecznościowych.
Nie stają się wiralowe.
Ale to właśnie one pokazują, czym naprawdę jest dojrzałe swingowanie.
Swing jest lustrem. I nie każdy lubi w nie patrzeć.
Ten fragment naszego wpisu sprzed dwóch lat nadal uważamy za prawdziwy.
Dzisiaj dodalibyśmy jednak coś jeszcze.
Lustro nie pokazuje tylko naszych pragnień.
Pokazuje również to, od czego przez lata uciekaliśmy.
Pokazuje brak pewności siebie.
Pokazuje potrzebę ciągłego porównywania się z innymi.
Pokazuje zazdrość, której wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Pokazuje również ogromną siłę związku, jeśli został zbudowany na szczerej rozmowie.
Niektórzy odkrywają to bardzo szybko.
Inni potrzebują miesięcy.
Zdarza się również, że ktoś dochodzi do wniosku, iż swing nie jest dla niego.
I to także jest dobra odpowiedź.
W naszej społeczności od zawsze powtarzamy jedno zdanie.
Możesz wszystko.
Nic nie musisz.
To nie jest chwytliwe hasło.
To sposób myślenia, który z biegiem lat nabiera coraz większego znaczenia.
Najbardziej świadome osoby, jakie poznaliśmy, nie próbują nikomu niczego udowadniać. Nie ścigają się na doświadczenia. Nie czują potrzeby imponowania innym.
Potrafią powiedzieć „dzisiaj nie mamy ochoty”.
I nikt nie traktuje tego jak porażki.
To właśnie ta swoboda jest jedną z największych wartości dobrze rozumianego swingowania.
Dopiero po latach zaczyna się to naprawdę doceniać.
To, co zostaje po wszystkim.
Jest pewien moment, o którym bardzo rzadko się mówi.
Wracacie do domu.
Samochód jedzie już znajomą drogą. Muzyka gra ciszej niż zwykle. Czasami nie odzywa się nikt. Nie dlatego, że wydarzyło się coś złego. Po prostu każde z was układa sobie ten wieczór we własnej głowie.
To bardzo dobra cisza.
Nie trzeba się jej bać.
Przez lata zauważyliśmy, że wiele osób próbuje ją jak najszybciej przerwać.
Zmienia temat. Włącza radio. Zaczyna rozmawiać o pracy albo o planach na następny dzień.
Jakby refleksja mogła poczekać.
A przecież właśnie wtedy dzieje się coś ważnego.
Nie chodzi o analizowanie każdego szczegółu. Nie chodzi o szukanie błędów ani ocenianie siebie nawzajem. Chodzi o chwilę, w której można zapytać:
„Jak się z tym czujesz?”
To jedno z najprostszych pytań.
I jednocześnie jedno z najtrudniejszych.
Odpowiedzi zmieniają się z biegiem czasu.
Kilka lat temu wydawało nam się, że istnieją dobre odpowiedzi.
Dzisiaj wiemy, że ich nie ma.
Ta sama para może po jednym spotkaniu wrócić do domu z poczuciem ogromnej satysfakcji. Po innym z lekkim niedosytem. Jeszcze innym razem pojawi się zmęczenie i chęć, żeby przez kilka miesięcy nigdzie nie wyjeżdżać.
To normalne.
Nie ma obowiązku ciągłego uczestniczenia w wydarzeniach.
Nie ma obowiązku bycia aktywnym.
Nie ma nawet obowiązku lubienia wszystkiego, co wcześniej wydawało się interesujące.
Ludzie się zmieniają.
Zmieniają się również ich granice.
I właśnie to jest jedna z największych lekcji, jakie dał nam świat swingu.
Granice nie są czymś zapisanym raz na zawsze.
One dojrzewają razem z nami.
Największym błędem jest udawanie.
Prowadząc Świat Swingu, mieliśmy okazję poznać bardzo różne historie.
Niektóre kończyły się pięknymi przyjaźniami.
Inne były trudniejsze.
Łączył je jednak pewien wspólny element.
Problemy rzadko zaczynały się podczas spotkania.
Najczęściej zaczynały się kilka dni później.
Wtedy, gdy jedna osoba nie powiedziała, że coś ją zastanowiło.
Gdy druga udawała, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie było.
Gdy oboje bali się rozpocząć rozmowę, bo nie chcieli zepsuć wspomnień z udanego wieczoru.
Milczenie potrafi być bardzo wygodne.
Do czasu.
Bo niewypowiedziane myśli nie znikają.
One tylko czekają.
Czasem tydzień.
Czasem miesiąc.
A czasem wracają podczas zupełnie innej sytuacji i wtedy trudno już zrozumieć, skąd wzięły się emocje.
Dlatego od dawna uważamy, że najlepsze pary swingerskie nie wyróżniają się liczbą doświadczeń.
Wyróżniają się jakością rozmów.
Dzisiaj napisalibyśmy tamten post inaczej.
Nie zmienilibyśmy jego przesłania.
Dodalibyśmy tylko kilka zdań.
Napisalibyśmy, że swingowanie nie uczy przede wszystkim odwagi do poznawania innych ludzi.
Znacznie częściej uczy odwagi do poznawania samego siebie.
Napisalibyśmy, że najważniejsze decyzje nie zapadają w klubach swingerskich ani na portalach dla swingersów.
Zapadają przy kuchennym stole.
Podczas spaceru.
W samochodzie wracając do domu.
Albo w ciszy, kiedy druga osoba jeszcze śpi, a ty zastanawiasz się nad tym, co wydarzyło się poprzedniego dnia.
To właśnie wtedy rodzi się świadomość.
Nie spektakularnie.
Powoli.
I właśnie dlatego tak łatwo ją przeoczyć.
A szkoda.
Bo to ona sprawia, że z czasem przestajemy kolekcjonować doświadczenia.
Zaczynamy natomiast rozumieć, dlaczego w ogóle zdecydowaliśmy się wejść do tego świata.
Cisza, której już się nie boimy.
Kiedy opublikowaliśmy pierwszy tekst ponad dwa lata temu, wydawało nam się, że cisza jest chwilą na złapanie oddechu.
Dzisiaj wiemy, że jest czymś znacznie więcej.
To właśnie w niej najczęściej padają najważniejsze pytania.
Nie te dotyczące kolejnego wyjazdu.
Nie te dotyczące następnego klubu.
Ani tego, z kim warto się umówić.
Pojawiają się pytania o nas samych.
Czy jesteśmy ze sobą szczerzy?
Czy nadal potrafimy powiedzieć "nie", kiedy nie mamy ochoty?
Czy robimy coś dlatego, że naprawdę tego chcemy, czy dlatego, że wydaje nam się, iż tak powinno wyglądać swingowanie?
To pytania, na które nikt za nas nie odpowie.
I bardzo dobrze.
Bo nie istnieje jeden właściwy sposób przeżywania tej drogi.
Świat swingu zmienia się każdego dnia.
Przez ostatnie lata zmieniło się również nasze spojrzenie.
Kiedyś opieraliśmy je głównie na własnych doświadczeniach.
Dzisiaj dochodzą do tego tysiące historii ludzi, którzy każdego dnia tworzą Świat Swingu. Historii bardzo różnych. Czasami pełnych radości. Czasami trudnych.
Często zaskakujących.
To właśnie dzięki nim zrozumieliśmy, jak różnorodna jest nasza społeczność.
Są pary, które uwielbiają bywać w klubach niemal w każdy weekend.
Są takie, które pojawiają się dwa razy w roku i są z tym całkowicie szczęśliwe.
Niektórzy poznają wielu ludzi.
Inni budują jedną lub dwie bliskie znajomości i nie szukają niczego więcej.
Są osoby, które po kilku miesiącach dochodzą do wniosku, że to nie jest droga dla nich.
I to również jest w porządku.
Swingowanie nie jest egzaminem.
Nie ma poziomów do zaliczenia.
Nie ma rankingu doświadczeń.
Nie wygrywa ten, kto był w największej liczbie klubów swingerskich ani ten, kto zna najwięcej osób ze społeczności.
Najwięcej zyskują ci, którzy potrafią zachować siebie.
Gdybyśmy mieli zostawić tylko jedno zdanie...
Po kilku latach doświadczeń, setkach godzin rozmów i tysiącach wiadomości przeczytanych od użytkowników naszego portalu, zostawilibyśmy jedno zdanie.
Nie bój się ciszy.
Jeżeli jest szczera, potrafi powiedzieć więcej niż najdłuższa rozmowa.
Jeżeli przeżywasz właśnie początek swojej drogi, nie spiesz się.
Nie próbuj nikogo dogonić.
Nie porównuj swojej historii z historiami innych.
Każda para ma własne tempo.
Każdy związek ma własne granice.
Każdy człowiek dojrzewa do pewnych decyzji w innym momencie.
I właśnie to jest piękne.
Bo świat swingu nigdy nie był wyścigiem.
Był drogą.
A na każdej dobrej drodze warto czasem się zatrzymać.
Nie po to, żeby zawrócić.
Nie po to, żeby przyspieszyć.
Po prostu po to, żeby sprawdzić, czy nadal idziemy w kierunku, który naprawdę wybraliśmy razem.
Dwa lata temu napisaliśmy tekst o ciszy.
Dzisiaj wiemy o niej znacznie więcej.
I mamy przeczucie, że za kolejne dwa lata znowu dopiszemy do niego kilka nowych akapitów.
Bo jeśli świat swingu czegoś nas nauczył, to przede wszystkim tego, że człowiek uczy się przez całe życie.
Jeżeli ten artykuł skłonił Cię do zatrzymania się choć na chwilę, będzie nam bardzo miło, jeśli podzielisz się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Nie interesują nas wyłącznie historie pełne sukcesów. Czasami jedno szczere zdanie wnosi do społeczności więcej niż najdłuższa opowieść.
To właśnie dzięki takim rozmowom Świat Swingu od lat pozostaje miejscem, w którym można nie tylko poznawać ludzi, ale także lepiej poznawać samego siebie.
O ciszy między krzykami przyjemności. Dwa lata później wiemy o niej znacznie więcej.
🎙️ Posłuchaj tego artykułu (Audiobook)
Zaloguj się aby polubić
Zaloguj się aby zobaczyć komentarze
☕ Wesprzyj nasz projekt
Podoba Ci się Świat Swingu?
Nasz portal jest i zawsze będzie całkowicie bezpłatny. Nie zamęczamy Cię wyskakującymi, irytującymi reklamami. Jeśli doceniasz naszą pracę, czas poświęcony na rozwój społeczności oraz pisanie artykułów, możesz postawić nam wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga nam opłacić szybkie serwery i rozwijać nowe funkcje!
